Jesienne potyczki Gangu Karpiarzy – wrzesień 2016 – Szmaragdowy Staw

Udostępnij
Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedin
 

 

1

 

Wraz z moim Przyjacielem Wojtkiem (Nanusem) a za razem kompanem karpiowych wypraw wybraliśmy się we wrześniu na Szmaragdowy Staw by zmierzyć się z jego mieszkańcami, odpocząć od zgiełku i natłoku codziennych spraw.

Termin ustalony był już wcześniej koniec września, urlopy załatwione i wszystko uzgodnione – jedziemy.

Czas dłużył się niemiłosiernie ale wreszcie przyszedł upragniony dzień, szybkie pakowanie, po żegnanie z rodzinką i pędzimy, Szmaragd ze swoimi mieszkańcami czeka.

Pełen nadziei, jadę, na miejscu mam spotkać się z Wojtkiem, podniecony nie mogę się doczekać bo ten rok nie obfitował w zasiadki u mnie była to trzecia wyprawa na ryby. Praca oraz obowiązki rodzinne nie pozwoliły na więcej – samo życie.

Droga mija szybko i spokojnie przy dźwiękach O.S.T.Ra, dwie godzinki i jestem na miejscu, równocześnie dojeżdża Wojtek.

Nasze stanowiska 8 i 9 gotowe czekają na nas pogoda jak na koniec września letnia temperatura podchodzi pod 30 stopni, upał niemiłosierny a tu trzeba się rozpakować, ale lecimy z zapałem pot leje się po d…e, rozkładamy cały majdan by jak najszybciej wywieź zestawy i usiąść w cieniu na fotelach ze szklaneczką zimnej whisky.

Około godziny 14 kije w wodzie obóz rozstawiony my zmęczeni ale szczęśliwi po orzeźwiającej kąpieli siedzimy w fotelach ze szklaneczką błogiego napoju i delektujemy się przyrodą.

Niestety pierwsza doba mija bez brania obserwujemy spławy karpi ale nic nie bierze kombinujemy trochę z zestawami bo na włosie sprawdzone przynęty Naszego rodzimego producenta firmy Invader.

Dopiero drugiej nocy Wojtek doczekał się brania i wyciągnął ładnego karpika około 5kg nie robiliśmy zdjęć, szybka wywózka i do łózka, jednak nie na długo bo ze snu wyrywa mnie moja centralka, zacinam i jest siedzi czuję coś dużego, nie mogę oderwać go od dna a on jak lokomotywa płynie w drugi koniec zbiornika wędka pracuje, kołowrotek oddaje żyłkę i … luz spiął się myślę sobie, ściągam zestaw patrzę i oczom nie wierzę przypon pękł, zły na siebie montuje drugi zestaw i wywożę. Niestety już nic się nie działo, ale te dwa brania wypracowaliśmy na kulki Invadera Kaligula.

Dzień mija na lenistwie i kąpielach, oraz oglądaniu pięknych spławów. W nocy znów sprawdza się Kaligula, Wojtek wyciąga pięknego karpia około 11kg

 

4

 

Niestety co dobre szybko się kończy, przyszedł dzień wyjazdu, po śniadanku zaczynamy składać Nasze klamoty i szykujemy się do domów, gdy nagle u mnie potężny odjazd na kiju z Kaligulą na włosie piękny hol i na macie ląduje największy misiek zasiadki – około 12kg żywej wagi pięknego ciemnego karpia ze Szmaragdowego stawu.

 

 

5

 

Tą właśnie piękną rybką zakończyliśmy Nasz wrześniowy wypad nad Szmaragdowy staw, rybki może nie dopisały tak jak chcieliśmy ale baterie naładowane i można wracać do codzienności życia, tym bardziej, że kolejna zasiadka nad tą urokliwą wodą już w październiku.

 

 

2

 

Z gangsterskimi pozdrowieniami

Piotr Hertmanowski ( Piotrass)

 

zdjęcia i tekst pochodzą ze strony:

http://www.gangkarpiarzy.pl/index.php/363-gangster-kontra-szmaragd-jesienne-potyczki?hitcount=0

 

Obserwuj nas
Facebookpinterestinstagram