O nas


Jesteśmy grupą wędkarzy, hobbystów specjalizujących się w połowie ryb karpiowatych.

Skupiamy się głównie na relaksie i wspólnym spędzaniu wolnego czasu, jednakże uczestnictwo w zawodach i sportowa rywalizacja nie są nam obce.

Fundamentalną zasadą naszej grupy jest: „catch and release – złów i wypuść”.

Poprzez swoją działalność i propagowanie tej metody chcemy zarazić nią jak najwięcej osób i przekonać do spędzania wolnego czasu na łonie natury właśnie w ten sposób.


W związku z dużą ilością zapytań odnośnie warunków wstąpienia w szeregi naszej „Invaderowej Uczelni” uprzejmie informujemy, iż nie ma takich warunków. O przyjęciu kandydatur decydują DZIEKANI poszczególnych regionalnych uczelni. Bawimy się tym co robimy i także chcemy zachęcić innych, aby nie spinali tyłków za bardzo i na siłę nie szukali grup, które mogą ich przygarnąć za przysłowiowe wpisowe.

My jesteśmy Uczelnią publiczną i nie pobieramy opłat za wstąpienie w nasze szeregi, aczkolwiek uprawiamy nepotyzm, kolesiostwo, oraz lobbujemy na naszą korzyść. Każdy kandydat musi zdać egzamin nad wodą, umieć się zachować podczas biesiady, nie wkręcać się na imprezy na krzywy ryj, ale musi umieć i postawić jakiś trunek od czasu do czasu i zaśpiewać coś przy grillu, czy ognisku. Ot takie mamy wymagania i zanim kogoś przyjmiemy musimy się z nim zaznajomić i obustronnie polubić 🙂


Rektor – Capo di tutti capi

Należy całować go w sygnet i zwracać się do niego „Ojcze Chrzestny”. Otacza opieką studentów i wykładowców, trzyma kasę uczelni, decyduje, kiedy studentów nagrodzić dniami wolnymi, a kiedy ukarać sesją. Jeśli mu się narazisz, już po tobie. Don Corleone nie wybacza.

Prorektor – Egzekutor

Prawa ręka szefa. Nie cofnie się przed niczym, jest jak Tony Montana w „Człowieku z blizną”. Przemyt, narkotyki, morderstwa. Na uczelni pełni równie ważną funkcję. Prorektorzy zajmują się sprawami nauki, finansów, rozwoju, kontaktów zagranicznych. Ciebie najbardziej interesuje prorektor ds. studenckich. Do niego się odwołasz, gdy dziekan skreśli cię z listy studentów.

Dziekan – Człowiek od śmieci

Tony Soprano w serialu oficjalnie utylizował nieczystości, a naprawdę trzymał w garści półświatek Nowego Jorku. Dziekan na uczelni trzyma w garści twój wydział. Obawiają się go ci, którzy mają braki w indeksie. Okazuje gniew, skreślając złych studentów z listy i łaskę, zatwierdzając dobrym zaliczenia semestru. Czasem też przyznaje stypendia, jeśli nie zajmuje się tym komisja stypendialna.

Prodziekan – Macher

Jak Carlito Brigante z „Życia Carlita”, niby nie chce mieszać się w sprawy ludzi z miasta, ale gdy już przychodzi co do czego, okazuje się specem od brudnej roboty. Z prodziekanem jest tak samo. Zastępuje dziekana np. w ważnych sprawach studenckich. Być może poda ci rękę, gdy powinie ci się noga i będziesz szukał sposobu na uniknięcie wyrzucenia ze studiów.

Pani z dziekanatu – Ona tu rządzi

Dyryguje wydziałem. Jak żona Tony’ego Soprano, Carmela – potrafi być słodka jak karmel i słodkimi sztuczkami zmiękczy nawet dziekana. Z drugiej strony przed jej wzrokiem nie ukryje się nic. Przekroczysz próg dziekanatu, a ona już wie, czy przynosisz podanie o przedłużenie sesji, czy prośbę o rozłożenie czesnego na raty.

Wykładowcy – Cyngle

Nigdy nie opuszcza ich poczucie humoru, choć gdy trzeba sprzątnąć jakiegoś dłużnika, stają się poważni jak „Marsz żałobny” Chopina. Nie obchodzi ich, że notatki zjadł ci pies, a książki sprzedałeś, żeby kupić jedzenie dla siebie. Wpakują ci dwóję bez mrugnięcia okiem. Tu świetnie sprawdziliby się nierozłączni Vincent i Jules z „Pulp Fiction”.

Opiekun roku – Bez litości

Myślisz, że jest po twojej stronie? To Brudny Harry, glina ostry jak gangster. Pomoże, gdy pogubisz się gąszczu zajęć do zaliczenia. Ale nie przychodź do niego ze skargą na profesora, bo posmakujesz ołowiu z jego Magnum 44.