Produkcja własnych kulek proteinowych

Udostępnij
Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedin

 

Hannibal

 

Produkcja czegokolwiek od podstaw to trudne zajęcie zajmujące dużo więcej czasu niż przepakowywanie gotowców. Wiąże się też często z wieloma poświeceniami i kompromisami podczas każdego z etapów produkcji.

Może niektórzy z Was pamiętają jeszcze takie czasy, kiedy w sklepach nie można było kupić żadnych przynęt, zanęt zarówno żywych jak i roślinnych. Aby je zdobyć trzeba było się nieźle nagłówkować. Zimą ci, którzy mieli żywe przynęty byli na topie w podlodowych zmaganiach. Latem łatwiej było wyhodować białego robaka, czy też wykopać czerwonego, lub zapolować na rosówkę. Zrobić odpowiednie ciasto, ugotować ziarno itd. Dzisiaj wszystkie przynęty można nabyć w każdym sklepie wędkarskim bez problemu. Co jednak, kiedy chcemy utrudnić sobie sprawę i zrobić coś własnoręcznie?

Na rynku istnieje spora grupa pseudo producentów, którzy twierdzą, iż przepakowywanie, lub nawet tylko otwieranie kartonów z gotowym, zapakowanym produktem i przesyłanie ich dalej do wybranych punktów nazywa się produkcją. Inni uważają, że zlecanie komuś innemu wyrobu, komponowania miksów itd. na zasadzie własnych pomysłów, czy tez składników także jest produkcją i ciężkim zajęciem.

Wielu karpiarzy dochodzi do takiego momentu w swojej pasji, że chciałoby spróbować złowić cypriniusa na własnoręcznie zrobione, lub nawet wymyślone smakowo kulki. Nie jest to wbrew pozorom ani trudne, ani kosztowne, lecz na pewno pracochłonne.

O ile samo rolowanie kulek z gotowych miksów nie nastręcza kłopotów, o tyle indywidualne przygotowanie receptury czasami zajmuje dużo więcej czasu niż myślimy. Dlatego zanim przystąpimy do zakupów powinniśmy przemyśleć sprawę na czym najbardziej nam zależy, jaki chcemy uzyskać końcowy aromat/smak i jaki mamy budżet?

Po pierwsze musicie zaopatrzyć się w odpowiedni sprzęt, półprodukty i miejsce do zrobienia ciasta, a później kulek.

Jeśli chodzi o sprzęt to niezbędne będą: różnej wielkości wiaderka, miski, naczynia z miarką objętościową na ciecze, pistolet do wyciskania ciasta (może być wyciskarka do mięsa), rolownica ręczna (lub roler napędzany elektrycznie), parownik (lub garnek do ugotowania kulek).

 

mieszanieroler

 

Jeśli natomiast chodzi o półprodukty, musicie je wybrać zawczasu i zakupić odpowiednie komponenty w wystarczających ilościach, aby przygotować bazę do ciasta.

Pamiętajcie o tym, że zawsze lepiej jest dodać czegoś mniej niż przedobrzyć. Wiem z autopsji, iż każdy z Was na początku będzie chciał ująć w miksie jak najwięcej i skomponować go jak najbardziej bogato. Wiedzcie, ze wielu producentów i pseudo producentów, aby zaoszczędzić na kosztach produkcji stosuje różnego rodzaju wypełniacze w miksie np. popiół, wszelakie włókna, bądź dodają do mieszanki najtańsze mączki roślinne, które później zabarwiają, mocno aromatyzują i reklamują jako cud, miód i orzeszki. Wielu klientów nabiera się na to, tak jak przy kupnie samochodu, chcąc wierzyć, że był bezwypadkowy i ma mały przebieg, a sprzedający płakał jak się go pozbywał. Również przy kupnie kulek kierują się ceną, lub nabierają na chwyty marketingowe. Później zakupiony samochód jeździ czasami lepiej, czasami gorzej, tak samo i kulka łowi czasami lepiej czasami gorzej. To co pachnie nie zawsze jest dobre pod względem zawartości, jak nie wszystko złoto co się świeci.

Dlaczego więc i jedne i drugie kulki łowią? Dzieję się tak z prostej przyczyny – ryby kierują się zapachem i oba rodzaje przynęt zwabią ryby. Z tym, że jedne utrzymają je w łowisku dłużej, a te bezwartościowe niestety nie. Karpie ocenią szybko co jest treściwe i jeśli nie zahaczą się niechcący na haczyk, to popłyną szukać gdzie indziej bardziej wartościowego pokarmu. Wy chyba także wolicie na co dzień zjeść coś dobrego i treściwego, niż zapychać się fast foodem, co nie?….albo się mylę 🙂

Powróćmy do produkcji kulek…. Przy pierwszych kompozycjach polecam zastosowanie prostych mączek roślinnych jak sojowa, kukurydziana (są w dobrych cenach) i dodanie przynajmniej jednej, ale za to bardzo wyrazistej mączki zwierzęcej. Tutaj macie wybór pomiędzy rybnymi, skorupiakowymi, czy też wszelkiego typu seafood. Dobrym dodatkiem uzupełniającym są ptasie karmy bogate w nasiona, insekty,  zmielone w ten sposób aby nie rozwarstwiały nam kulek przy rolowaniu.  Inne zalecane dodatki to np. betaina, semolina, gluten, różne rodzaje mleka w proszku, oraz albumina.

 

Birdfood insect Mączka rakowa

 

Mączka sojowa pełnotłusta Mączka krewetkowa

 

 

Osobno mieszamy i komponujemy produkty sypkie w proporcjach nie przekraczających 50 % zawartości roślinnych dodatków (jeśli chcemy aby nasza kulka była treściwym pokarmem dla karpia). Pozostałe 50 % i więcej, to już będą mączki zwierzęce i inne dodatki wzbogacające nasz miks.

Do tego miksu, dodajemy płyny w postaci olei, aromatów, słodzików, wody, jaj kurzych (może być zamiast tego albumina), barwników itd. i razem to wszystko mieszamy do uzyskania konsystencji ciasta podobnego jak na pierogi. Ładnie formującego się w dłoniach i na tyle plastycznego aby swobodnie móc włożyć je do naszego pistoletu wyciskającego. Ciasto nie może się kleić do dłoni, oraz kruszyć. Musi być plastyczne, ale ładnie trzymać się w całości i nie rozwarstwiać.

 

mieszalnik ciasto

 

W ten sposób poprzez proces wyciskania w naszej tubie (zakończonej odpowiednim lejkiem o żądanej średnicy) uzyskujemy wałek ciasta, który przycinamy do długości nas interesującej. Następnie taki wałek kładziemy na rolownice (lub roler) i energicznymi ruchami przycinamy i formujemy kulki o odpowiedniej średnicy na którą skonstruowany jest nasz roler.

 

kulki przed parowaniem

 

W późniejszym etapie kulki te poddajemy obróbce termicznej w parowniku (ścinamy zawarte w cieście białko), lub gotujemy do momentu uzyskania tego samego efektu co w parowniku. Od zawartości miksu określamy indywidualnie długość gotowania/parowania. Proces suszenia, także jest indywidualny i zależny od tego jakie kulki chcemy uzyskać – bardziej miękkie, czy twardsze?

 

kulki do suszenia

 

Na pewno nikt z Was podczas przygotowywania miksu nie doda ani trocin, ani żadnych innych, bezwartościowych rzeczy do jego składu celem zapchania całości. Dlaczego nie?…..przecież sporo kulek na rynku zawiera takie wypełniacze, a My, nieświadomi płacimy za marketing, lub chciwość pseudo producentów. Jestem przekonany, że ten kto sam podejmie trud zbudowania czegoś własnego nie doda takich komponentów dlatego, aby nie zepsuć efektu końcowego, nie pójść drogą na skróty i nie szukać kompromisów nad wodą. Od etapu tworzenia własnych przynęt będziecie chcieli odnieść sukces na bazie własnego trudu, czasu włożonego w produkcje i poszukiwania składników, których użycia jesteście pewni i macie do nich pełne zaufanie. Na tym polega różnica pomiędzy wojownikiem, a oszustem. Wojownik od początku ciężko trenuje, przechodzi przez pasmo wyrzeczeń aby móc dumnie spojrzeć sobie w oczy kiedy odniesie sukces, lub jeśli nadejdzie porażka zejść pokonanym, ale z podniesioną głową. Dla oszusta nieważne jest jakim sposobem osiągnie cel. Liczy się tylko efekt i chwilowy splendor  jaki na niego może spaść kiedy wygra poprzez stosowanie większych czy też mniejszych trików.

Jeśli ktoś z was, zechce podjąć trud samodzielnego skomponowania i stworzenia własnych kulek, zachęcam do kontaktu z naszym kolegą z teamu, Adamem. Moim zdaniem jednego z lepszych fachowców w dziedzinie komponowania i łączenia składników, których efektem jest zwabienie ryb w nasze łowisko. Na naszej stronie podajemy jego numer telefonu i myślę, że chętnie odpowie na każde trapiące Was w tej materii pytania.

 

kulki

 

 

Obserwuj nas
Facebookpinterestinstagram