Zasiadka kwiecień 2016 – łowisko Nekielka (Mariusz)

Udostępnij
Facebooktwittergoogle_pluspinterestlinkedin

 

 

DSC_0199

 

 

Swój sezon postanowiłem rozpocząć po paru cieplejszych dniach kwietnia. Coraz więcej znajomych było już nad wodą i nie mogłem wysiedzieć na miejscu. Wybór mój padł na doskonale znaną mi wodę, czyli łowisko Expert Karp Nekielka. Z racji tego ,że nie mogłem pozwolić sobie na dłuższą zasiadkę, wybrałem się tylko na jedną pełną dobę, w której miałem skłonić jakąś rybkę do zawitania na mojej macie. Ładna pogoda i duże zainteresowanie tą wodą oraz krótki czas wędkowania, spowodowały, że do wyboru miałem tylko trzy stanowiska, które zaproponował mi p. Marek. Mowa o stanowiskach nr. 17,21 i 47, które znajdują się w najpłytszej części żwirowni. Szybki telefon do kolegi Adama B, który zna tę wodę myślę lepiej niż ja i rezerwacja padła na st. nr. 21. Z góry dziękuję mu tutaj za cenne rady, które okazały się strzałem w dziesiątkę.

Stanowisko biwakowo jest fajne, dużo miejsca nawet dla dwóch karpiarzy. Duża część wody do obłowienia. Średnia głębokość waha się między 1.9 m a 2.1 m, a z prawej strony stanowiska woda ma więcej wypłyceń i górek od 1.4 m do 2.0 m. Na wprost od lewej strony ciągnie się garb i wyspy z trzcinami i wystającymi krzakami. Postanowiłem , że będę łowił na wprost małego krzaka gdzieś w ok 70 m od brzegu, a trzeci zestaw będzie położony po prawej stronie, nieco płycej.

Po przyjeździe na miejsce w piątek rano, nastąpił szybki rekonesans wody i rozmowa z chłopakami ze stanowiska 23. Wieści nie były dobre – po pięciu dniach we dwóch, złapali tylko jedną rybę, co nie napawało optymistycznie. Po rozbiciu obozowiska ,zabrałem się za montaż zestawów i pierwsze wywózki. Pierwszy zestaw w wodzie więc przystąpiłem do wywózki drugiego zestawu modelem . Chwytając w ręce już przygotowany zestaw trzeciego kija, który miał być posłany lekko na prawo, na mojej środkowej wędce lekkie podciągnięcie a potem opad hangera. Szybka decyzja – podnoszę kij i ku mojemu zdziwieniu czuję na końcu, że mam rybę. Pomyślałem sobie wtedy: szczęście czy przynęta?

 

Szybki hol i dwa odjazdy przy brzegu, i w podbieraku ląduje karp o masie 8 kg. Tego się nie spodziewałem. To moja pierwsza ryba w 2016 roku 🙂

 

 

DSC_0191

 

 

Karp połakomił się na bałwanka z kulek 14mm tonąca Kaligula i pop up Kaligula. Szybka sesja zdjęciowa i ryba w dobrej kondycji wraca do wody. Wywózka w to samo miejsce, do wody leci drobny pellet Invadera od 1 do 4 mm, parę całych kulek i kilka pokruszonych. Do każdego zestawu podpinam kiełbaskę pva z mikropelecikiem, methodmixem halibutowym i pelletem 2 mm. Warto wspomnieć, że przygotowana porcja do PVA zalana była lekko płynnym pokarmem z kryla.

 

 

DSC_0187

 

 

Wszystkie zestawy w wodzie, a ja w końcu rozsiadłem się w fotelu popijając kawę i wpatrując się w wodę. To lubię! W ciągu dnia miałem jeszcze dwa delikatne brania, ale po zacięciu okazały się puste. Ok godz. 19 miałem już poprzewożone zestawy na noc, i o godzinie 21 leżałem już w łóżku myśląc co przyniesie noc (może i nawet 20+ ;)) O godzinie 21.20 dzwoni do mnie kolega Adam B. gratulując mi rozpoczęcia sezonu i złapanej ryby i dla żartów mówi, że mam nie spać, bo na 22 zamówił mi branie. Uwierzcie mi, że gdy skończyłem się śmiać mu do słuchawki centralka zaczęła wyć a ja krzyczę wręcz ,,Adam mam braniee”. Co było dalej można się domyśleć, pierwszy raz holowałem rybę z namiotu. Stało się tak, ponieważ musiałem cofnąć się z wędką po gumiaki no i rozłączyć rozmowę na której wisiał Adam 🙂

Rybę wyholowałem, ale niestety karp zabrał mi ze sobą dwa boczne zestawy i miałem potem trochę pracy, żeby to naprawić.

Karp ważył 7 kg, był smukły, co przełożyło się na fajną walkę w wodzie, bo nie chciał się dać podebrać. Połakomił się tym razem na kulki także 14mm: tonąca Attyla i pop up Dracula. Szybka sesja, akurat przechodził kolega ze stanowiska obok i okazał się w tym pomocny, ryba wraca do wody.

 

 

DSC_0212

 

 

Wywózki zrobione a ja położyłem się spać, wcześniej dzwoniąc do Adama przekazać mu, że mam kolejną rybę. Noc minęła bez brania a ja obudziłem się wyspany o 6.30, myśląc sobie – nie wstaję.

O godzinie 7.00 kolejny odjazd a ja odruchowo wybiegam do stojaka, potykając się po drodze o kępę trawy, ale już z kaloszami w rękach. Takie pobudki lubię. Po niedługim holu w podbieraku ląduje piękny karp ,,piłeczka” o wadze 7.1kg. Tym razem branie było na kulki 14mm tonąca Kaligula i pop up Dracula.

 

 

DSC_0218

 

 

Kiedy po tym wszystkim wróciłem do domu, pomyślałem sobie, że miałem super rozpoczęcie sezonu zaliczając pięć brań, a ryby złowione były w nocy, w dzień i rano, co dało mi mega pozytywną energie na kolejne zasiadki.

 

Czego i wam życzę.

 

Do usłyszenia !

– Mario

 

 

 

Obserwuj nas
Facebookpinterestinstagram